Wydarzenia

Chłopiec Budda Buddha Boy "bije" miejscowych

26 lipca 2010 / Updated on 26 lipca 2010

Chłopiec Budda Buddha Boy "bije" miejscowych

24-go lipca, 2010 roku, "Chlopiec Budda" Ram Bahadur Bamjan rzekomo pobil miejscowych z Manaharwa, Bara, w dzungli, gdzie medytuje, za to, ze probowali zaklocic jego pokute.

Rzekomo pobil grupe 17 osob szukajacych dzikich owocow i warzyw raczka toporka, po tym, jak doszli do miejsca pokuty, przekraczajac kordon bezpieczenstwa.

“Podjalem nieznaczne dzialanie przeciwko nim, po przejeciu nad nimi kontroli, gdy przyszli, by zaklocic moja medytacje. Wypuscilem ich, gdy mnie przeprosili.” zacytowal slowa Bamjana Prezydent komitetu Namo Buddha Tapoban Management Committee, Bed Bahadur Theeng.

Miejscowi ci zostali zatrzymani okolo godziny 14-tej w czwartek i wypuszczeni w piatek w poludnie. Komitet zainstalowal ogrodzenie z drutu kolczastego dookola miejsca pokuty.



Miejscowi powiedzieli, ze Bamjan pobil ich wewnatrz domu obok miejsca pokuty.

Komitet, jednakze, twierdzil, ze akcja zostala podjeta, gdy miejscowi dokonali dobrze zaplanowanej proby zaklocenia pokuty.

„Podejmowal on (Bamjan) dzialanie przeciwko nikczemnikom nawet w przeszlosci”, powiedzial Theeng i przynaglil ludzi do nie przeszkadzania czlowiekowi w pokojowej pokucie. „Miejscowi zaslugiwali na dzialanie, jako ze doszli do miejsca, gdzie nawet dla nas jest to zabronione, na rowerach i palac papierosy,” argumentowal.

Pobici miejscowi zlozyli formalne zazalenie na policji w sobote rano. „Mieszkancy ci zazadali akcji skierowanej przeciw Bamjanowi. Wstrzelismy sledztwo”, rzekl nadzorujacy w lokalnym posterunku policji Bhishma Kumar Lamsal.

26-go lipca „Chlopiec Budda” oswiadczyl, ze nie zrobil nic zlego uderzajac miejscowych z Manaharwy w czwartek za probowanie zaklocenia jego pokuty i zadeklarowal, ze nie pojdzie do sadu na rozprawe.

„Czy tapaswi (medytujacy medrzec) udaje sie do sadu?” zapytal Bamjan reporterow w wymianie z mediami po tym, jak policja przyjela jego oswiadczenie w lesie Halkoriya, Bara, gdzie medytowal, w niedziele wieczorem.

„Przestrzegam prawa, ale tylko tego dobrego. Sa tez zle prawa. Ja nie uczynilem nic zlego”, naciskal i dodal, „Przeszkodzili mi, gdy medytowalem...probowali mocowac sie ze mna. Bylem wobec tego zmuszony ich uderzyc.

Grupa 17 osob zlozyla formalna skarge przeciwko Bamjanowi w sobote rano, twierdzac, iz opanowal ich w czwartek, gdy dotarli do jego miejsca poszukujac dzikich owocow i warzyw i bil ich raczka toporka przez oko 22 godziny przed uwolnieniem ich w piatek popoludniu.

Zaprzeczyl tez, ze bil ich w pomieszczeniu jak twierdzili miejscowi. „Uderzylem ich rekami, a nie raczka toporka. Miejscowi klamia. Ja tylko klepnalem ich dwa, trzy razy”, stwierdzil.

Nie mogl jednak opisac jak mezczyzna doznal skaleczenia glowy uderzeniami. „Tolerowalem ich, gdy palili papierosy i halasowali, ale weszli na platforme, gdzie medytowalem i probowali mnie nasladowac. Uderzylem ich, gdy przekroczyli wszelkie granice”, oznajmil.

Powiedzial, ze grupa nie wziela nad nim odwetu i zrobil aluzje, ze uzylby swych boskich mocy, gdyby miejscowi naprawde wzieli odwet. „Ja tez bym cos zrobil, gdyby oni sie odwzajemnili. Mogloby to byc uzyte (boska moc), gdyby wynikla taka sytuacja”, odparl, gdy zapytany zostal, co uczynilby w wypadku odwetu i gdyby mial boskie moce.

Zaprzeczyl rowniez oskarzeniom, ze bil miejscowych nawet po tym, jak przeprosili. „Na poczatku nie przeprosili. Zaczeli skladac rece w przeprosinie dopiero po tym, jak zaczalem ich uderzac”, twierdzil.

Rozpoczal on szescioletnia pokute 16-go maja 2005 roku i ma tylko 10 miesiecy do zakonczenia swej misji. W dalszym ciagu utrzymuje, ze nic nie jadl w tym okresie.



„Nie jadlem do tej pory. Nie wiem, co sie wydarzy w przyszlosci” rzekl. Na temat przyszego planu po ukonczeniu szescioletniej medytacji, powiedzial: „Bede sie dzielic ze swiatem wiedza, jaka zdobylem w tym okresie”.

Mimo przyznania sie do pobicia miejscowych, stwierdzil ze nie uczynil tego w zlosci. „Ja nigdy sie nie zloszcze. Wszystko robie z usmiechem. Nie bylo zadnego z moich sprzymierzencow i bylem zmuszony ich ukarac”, rozumowal. „Nie rozmawialbym z wami [dziennikarzami], gdybym byl zly”, dodal.

Zaprzeczyl takze zarzutom, ze uderzyl miejscowych za poswiecenie zwierzat podczas Festiwalu Gadhimai w listopadzie. „Nie bylo zadnej wzmianki o Gadhimai podczas tego incydentu”, powiedzial. Zapowiedzial on swa obecnosc na festiwalu by zaniechac poswiecania zwierzat, ale ostatecznie nie przybyl, oddalajac mozliwa konfrontacje.

Stwierdzil jednak, iz osiagnal pewien sukces w powstrzymaniu tego poswiecania. „Wstrzymalem je. Jedynie 20 000 zwierzat zostalo poswieconych tym razem, podczas gdy zwyklo bylo ich byc setki tysiecy. Nie bylem calkowicie skuteczny z powodu braku kooperacji innych”, argumentowal.

Autor: Upendra Lamichane

Źródło: http://www.myrepublica.com/portal/index.php?action...



Galeria:

blog comments powered by DISQUS

Do góry